Jestem psychoterapeutką i trenerką Gestalt z ponad 20-letnim doświadczeniem oraz superwizorką Gestalt.
Od wielu lat szczególnym obszarem mojego zainteresowania jest ciało i jego miejsce w psychoterapii — to, jak przeżywamy poprzez ciało, jak uczestniczy ono w tworzeniu naszych relacji oraz jak cielesne doświadczenie może poszerzać rozumienie tego, co wydarza się podczas psychoterapii.
Moja droga do ucieleśnienia
Podstawą mojej pracy od ponad 20 lat jest psychoterapia Gestalt. To w niej nauczyłam się patrzeć na człowieka jako całość, interesować się jego doświadczeniem i tym, co wydarza się w kontakcie z drugim człowiekiem. Z czasem coraz bardziej ciekawiło mnie jednak to, co w psychoterapii dzieje się poza słowami.
Zaczęłam uważniej przyglądać się ciału — ruchowi, oddechowi, napięciu, gestom, sposobom zbliżania się i wycofywania. Interesowało mnie zarówno ciało klienta, jak i moje własne doświadczenie cielesne w kontakcie z nim.
Od ciała i ruchu…
Jednym z ważnych etapów tej drogi było dwuletnie szkolenie Ma-Uri bodywork. Doświadczenie dotyku, ruchu i uważnej obecności nauczyło mnie innego rodzaju słuchania ciała i podążania za tym, co pojawia się w spotkaniu.
Później szkolenie BBTRS pogłębiło moje doświadczenie pracy z oddechem i procesami cielesnymi. Coraz bardziej interesowało mnie nie tylko to, co człowiek mówi o swoim doświadczeniu, ale również to, jak jego doświadczenie właśnie się wydarza.
…do traumy i układu nerwowego
Kolejnym ważnym obszarem stało się dla mnie rozumienie traumy. Chciałam lepiej rozumieć, co dzieje się z człowiekiem, kiedy doświadczenie przekracza jego aktualną możliwość poradzenia sobie z nim: jak organizm odpowiada na zagrożenie, co dzieje się z pobudzeniem i regulacją oraz jak doświadczenie traumatyczne wpływa na ciało, emocje, pamięć i relacje.
Ukończyłam szkolenia EMDR oraz Brainspotting. Wniosły one do mojego myślenia kolejne perspektywy rozumienia procesów związanych z traumą oraz znaczenia regulacji i procesów neurobiologicznych w psychoterapii.
Rozwój i ucieleśnione doświadczenie
Naturalną kontynuacją tych poszukiwań było dla mnie dwuletnie szkolenie Developmental Somatic Psychotherapy w Londynie. Pozwoliło mi ono spojrzeć na ucieleśnione doświadczenie również z perspektywy rozwojowej — zobaczyć, jak najwcześniejsze doświadczenia relacyjne, sposoby organizowania kontaktu oraz wzorce cielesne mogą uczestniczyć w tym, jak później jesteśmy ze sobą i z innymi.
Coraz mniej interesowało mnie poszukiwanie kolejnej techniki pracy z ciałem. Coraz bardziej — rozumienie człowieka jako ucieleśnionej całości.
Powrót do Gestalt — ale z szerszej perspektywy
Równolegle przez wszystkie te lata pozostawałam związana z Gestaltem, uczestnicząc w szkoleniach i rozwijając swoją praktykę jako psychoterapeutka, trenerka i superwizorka.
Ważnym etapem tej drogi jest dla mnie również pogłębianie klinicznego rozumienia psychoterapii Gestalt, między innymi poprzez dwuletnie szkolenie Gestalt w praktyce klinicznej prowadzone przez Carmen Vázquez Bandín.
Pozwala mi ono jeszcze mocniej łączyć zainteresowanie doświadczeniem cielesnym z relacją, teorią self, rozumieniem psychopatologii i tym, co wydarza się we współtworzonym polu terapeutycznym.
Dzisiaj
Nie myślę o Ma-Uri, BBTRS, EMDR, Brainspottingu, DSP czy innych doświadczeniach jako o zestawie metod, z którego wybieram odpowiednią technikę dla klienta. Każde z nich nauczyło mnie czegoś innego i każde zmieniło sposób, w jaki patrzę na człowieka.
Dziś najbardziej interesuje mnie to, jak tę wiedzę integrować z psychoterapią Gestalt bez tracenia tego, co jest dla niej fundamentalne: doświadczenia, relacji, kontaktu i ciekawości wobec tego, co właśnie się wydarza.
Z tych wieloletnich poszukiwań wyrasta rozwijany przeze mnie projekt „Ucieleśnione doświadczenie w psychoterapii”.
Kiedy wiedza stała się doświadczeniem
W 2020 roku uległam poważnemu wypadkowi paralotniowemu w Nepalu. Złamałam kręgosłup i przez miesiąc pozostawałam w szpitalu w czasie, kiedy z powodu pandemii zamykał się świat, a mój powrót do Polski był niepewny.
Kiedy nie mogłam się poruszać, wróciło do mnie zdanie: „Kiedy wydaje Ci się, że niczego nie kontrolujesz i na nic nie masz wpływu, zawsze pozostaje Ci oddech.”
Potem przyszły operacje i ponowne uczenie się własnego ciała, ruchu, ćwiczeń i tańca. Równocześnie uczyłam się rozpoznawania własnych granic, odpowiadania na zmęczenie i bezsilność oraz szacunku dla możliwości ciała w danym momencie.
Zwróciłam się również po pomoc terapeutyczną i przepracowałam doświadczenie wypadku w psychoterapii. Ta droga nauczyła mnie wiele o traumie, odzyskiwaniu poczucia bezpieczeństwa oraz o tym, jak fizyczne, emocjonalne i relacyjne doświadczenie człowieka pozostają ze sobą związane.
A skoro wciąż tu jestem, postawiłam sobie za cel zarażać ucieleśnioną obecnością Innych.
